Romanowski, występując na antenie Telewizja Republika, mówił o potrzebie zjednoczenia Polaków wobec procesów zachodzących w państwie od ponad dwóch lat. W jego ocenie obecna władza realizuje interesy zewnętrzne kosztem suwerenności kraju. – „Nie waham się użyć słowa rząd kolaboracyjny” – podkreślał były wiceminister sprawiedliwości, wskazując na podporządkowanie polityczne Unii Europejskiej oraz dominującą rolę Berlina w unijnych decyzjach.

Na te słowa zareagował Maaßen we wpisie na serwisie X. Były szef niemieckiego kontrwywiadu napisał wprost, że zgadza się z Romanowskim i jego diagnozą mechanizmów władzy w Brukseli i Berlinie. Poszedł jednak dalej, sugerując, że w europejskich elitach politycznych wciąż obecne są postawy, które – jego zdaniem – nawiązują do dawnych, imperialnych ambicji narzucania woli innym państwom za pośrednictwem struktur unijnych. – „Ich rodzice i dziadkowie ponieśli w tym porażkę i poniosą ją ponownie” – dodał.

Wypowiedź Maaßena wywołała gwałtowne reakcje w Niemczech. Część komentatorów uznała ją za skandaliczną i przekraczającą granice debaty politycznej, inni zwrócili uwagę, że to kolejny sygnał narastającego konfliktu wokół kompetencji instytucji unijnych oraz relacji centrum–państwa narodowe. Warto przypomnieć, że sam Maaßen od lat pozostaje postacią kontrowersyjną w niemieckiej polityce i po odejściu z urzędu wielokrotnie krytykował kierunek integracji europejskiej.

Sprawa ma także wymiar szerszy. Głos byłego szefa służb specjalnych wpisuje się w rosnącą w Europie debatę o granicach władzy Brukseli, suwerenności państw członkowskich oraz o tym, czy Unia Europejska coraz częściej sięga po instrumenty politycznego nacisku zamiast konsensusu. To dyskusja, która – jak pokazuje przykład Polski – coraz rzadziej pozostaje jedynie akademicka.