Jednym z najmocniejszych komentarzy jest głos Michała Moskala, który w programie „Budzimy Się” na antenie Telewizji wPolsce24 nie krył ironii. „Naprawdę żenujące jest to, że partia, która szła na sztandarach z inicjatywą wyborów przez Internet, i w której jedną z kluczowych postaci jest wiceminister cyfryzacji, nie jest w stanie przeprowadzić wyborów w swojej partii na 600 osób” – ocenił.

Zdaniem Moskala, problem ma charakter znacznie głębszy niż jednorazowa wpadka techniczna. „Sama Polska 2050 stała się memem. To niestety smutny obraz partii, która miała być czymś nowym w polityce, a od roku przeżywa kumulację kompromitacji. Począwszy od lidera uciekającego z okrętu” – mówił poseł, wskazując na odejście Hołowni z funkcji przewodniczącego jako symbol kryzysu tożsamości ugrupowania.

Parlamentarzysta PiS wpisał także Polskę 2050 w szerszy schemat polityczny. Jego zdaniem jest to kolejny projekt, który pojawia się na scenie jako „nowa jakość”, by po krótkim czasie stracić znaczenie. „Mieliśmy Janusza Palikota, potem Nowoczesną, następnie Szymona Hołownię. Teraz nie wiem, kto się wylosuje w tym ich systemie” – dodał z przekąsem.

Nowym elementem w całej sprawie jest zapowiedź władz Polski 2050, że kolejna próba przeprowadzenia drugiej tury wyborów ma odbyć się już z udziałem zewnętrznego audytu systemu informatycznego. Ma to odbudować zaufanie członków partii, które – według nieoficjalnych informacji – zostało poważnie nadwyrężone po nocnym unieważnieniu głosowania.