Podczas oprowadzania prezydenta po zakładzie jeden z pracowników krzyknął w jego stronę obraźliwe hasło, nawiązujące do sprawy Jeffrey Epstein. Okrzyk padł z niższego poziomu hali produkcyjnej w momencie, gdy Trump znajdował się na metalowym pomoście, w otoczeniu ochrony i przedstawicieli zarządu.

Reakcja Trumpa była natychmiastowa. Prezydent odpowiedział kilkoma słowami, których nie słychać wyraźnie na nagraniu, po czym wykonał jednoznaczny, wulgarny gest – uniósł wyprostowany środkowy palec w stronę prowokującego go mężczyzny. Całą sytuację zarejestrowały kamery obecne na miejscu.

Nagranie jako pierwszy nagłośnił portal TMZ, a sprawa szybko trafiła do głównych serwisów informacyjnych w USA. W odpowiedzi na pytania dziennikarzy rzecznik Białego Domu Steven Cheung stwierdził, że prezydent miał do czynienia z agresywnym prowokatorem i zareagował „w sposób adekwatny i jednoznaczny”.

Nowym wątkiem, który pojawił się po publikacji nagrania, są doniesienia amerykańskich mediów lokalnych, według których pracownik fabryki mógł zostać tymczasowo odsunięty od pracy do czasu wyjaśnienia okoliczności zdarzenia. Sam Ford nie wydał jednak oficjalnego komunikatu w tej sprawie.