Autor wpisu przypomniał, że choć kontakt z kardynałem utrzymywał wcześniej za pośrednictwem komunikatorów, pojawiła się potrzeba bezpośredniej rozmowy. Jak napisał, obaj duchowni wywodzą się z tego samego środowiska formacyjnego. „To, że nas wychowywało seminarium krakowskie. Różni nas parę lat, jeżeli chodzi o święcenia. To, że mieliśmy mistrzów z tego samego źródła: ksiądz Staniek, ksiądz Kracik. Z takiego źródła gorliwości, takiej płonącej” – zaznaczył ks. Jacek Stryczek.
Duchowny podkreślił także wpływ środowiska intelektualnego związanego z ks. Józefem Tischnerem oraz wspólną działalność duszpasterską w środowisku akademickim. „Było wiadomo, że każdy w swoim obszarze, ale daje całego siebie” – napisał.
Spotkanie – jak relacjonuje autor wpisu – odbyło się w niedzielne popołudnie w kurii. Rozmowa miała charakter spokojny i otwarty, bez ograniczeń czasowych. „Takie spotkanie nie miało limitu czasowego. Ważna była rozmowa, porozumienie, dogadanie się. Życzliwość, otwartość” – relacjonuje.
Jednym z głównych tematów rozmowy była kwestia osób, które czują się skrzywdzone i szukają w Kościele możliwości rozmowy lub wyjaśnienia swoich spraw. Ks. Stryczek przyznał, że wielokrotnie powracał do tego wątku podczas spotkania. W jego relacji kluczowe były słowa kardynała Grzegorza Rysia, które duchowny przytoczył wprost:
„Możesz zawsze napisać, że rozmowy ze mną – wiesz, że każdy człowiek przekonany, że został skrzywdzony, ma prawo do mnie przyjść i porozmawiać lub napisać, ale nie anonimowo”.
Autor wpisu podkreślił również znaczenie dyskrecji w rozmowach duszpasterskich. Jak zaznaczył, spotkanie odbyło się „pod rygorem dyskrecji”, a kardynał Ryś – jak twierdzi – przywiązuje do tej zasady dużą wagę. „Księża mają taką zasadę, która jest jeszcze ze spowiedzi: tajemnica spowiedzi. (…) W takich spotkaniach duszpasterskich jest też tajemnica. Dyskrecja, że o tym się nie mówi. To jest zasada zaufania” – napisał.
Zdaniem ks. Stryczka słowa kardynała mogą być ważnym sygnałem dla osób, które czują się pokrzywdzone. W jego ocenie otwierają one drogę do bezpośredniego kontaktu z biskupem i przedstawienia swojej historii. „Dobrą rzeczą jest mieć swoją historię. (…) Zawsze można to wysłać na dziennik podawczy do kurii, a oprócz tego można umówić się na rozmowę” – podkreślił.
W swoim wpisie duchowny zaznaczył również osobiste zaufanie do metropolity łódzkiego. „Wiem, że jest człowiekiem Bożym. Naprawdę, w całym tego słowa znaczeniu. Mam do niego zaufanie. Nawet jak się różnimy akcentami. Ale my jesteśmy z tego samego źródła” – napisał.
