Medialne doniesienia na temat wschodnich kontaktów biznesowo-towarzyskich marszałka Sejmu Włodzimierza Czarzastego są jednym z trzech głównych tematów podejmowanych w czasie dzisiejszego posiedzenia Rady Bezpieczeństwa Narodowego. Otwierając posiedzenie, prezydent zwrócił uwagę, że to „kwestia dot. standardów bezpieczeństwa państwa polskiego i tego, jak służby powinny reagować na informacje o możliwych wschodnich kontaktach towarzysko-biznesowych marszałka Sejmu Rzeczpospolitej Polskiej”.

- „W czasie wojny za naszą wschodnią granicą, w czasie nasilonych działań hybrydowych, prób wpływu, presji dezinformacji, codziennej baloniady, czyli hybrydowych ataków na teren Rzeczpospolitej Polskiej, tego, co dzieje się na Morzu Bałtyckim, każda informacja budząca wątpliwości, co do potencjalnych kontaktów z obywatelami Federacji Rosyjskiej lub strukturami powiązanymi z rosyjskim państwem, dotycząca osób pełniących najwyższe funkcje musi być rzetelnie wyjaśniona dla bezpieczeństwa Rzeczpospolitej. To jest kwestia procedur, to jest kwestia bezpieczeństwa”

- oświadczył.

Podkreślił, że „państwo ma obowiązek działać prewencyjnie zanim ryzyko stanie się faktem”.

- „Sprawa rosyjskiego agenta Rubcowa, opisana jako przypadek działalności pod przykryciem dziennikarskim, powinna być dla nas wszystkich wielkim ostrzeżeniem. Najgroźniejsze operacje wpływu rzadko wyglądają jak film szpiegowski. Częściej wyglądają jak normalne relacje, biznes, znajomość, przysługa, wspólny interes. Dlatego państwo ma obowiązek badać nie tylko to, co sensacyjne, ale również to, co potencjalnie podatne na nacisk i obcy wpływ”

- powiedział.

Przypomniał, że w przypadku niezdolności prezydenta do pełnienia urzędu, to właśnie marszałek Sejmu przejmuje obowiązki państwa, tak jak stało się to po tragicznej śmierci prezydenta Lecha Kaczyńskiego.

- „To oznacza jedno: marszałek Sejmu nie jest wyłącznie funkcją polityczną. To jest funkcja ustrojowa, wpisana w ciągłość państwa. Wszystko, co jej dotyczy, dotyczy też państwa i jego bezpieczeństwa”

- podkreślił.

- „Możemy to określić brutalnie, prostym idiomem: marszałek Sejmu jest o jedno uderzenie serca od prezydentury. Gdyby Pan Bóg zdecydował się odwołać z tego świata prezydenta RP dzisiaj, to jutro obowiązki prezydenta sprawowałby pan marszałek Włodzimierz Czarzasty. Dlatego sprawa jest tak ważna i dlatego jest państwowa. To kwestia bezpieczeństwa narodowego”

- dodał.

Zaznaczył, że „tutaj nie wystarczą słowa, programy publicystyczne czy wywiady”, ale konieczna jest „jasna i klarowna weryfikacja”.

Po ogłoszeniu tematu dzisiejszego posiedzenia, politycy obozu władzy próbowali „przerzucać piłeczkę”, kierując insynuacje pod adresem Karola Nawrockiego. Prezydent przypomniał tymczasem, że sam ma dostęp do tajemnic państwowych od 2009 roku, a w tym czasie był sprawdzany przez służby podległe kolejno premierom Donaldowi Tuskowi, Ewie Kopacz, Beacie Szydło i Mateuszowi Morawieckiemu.

- „Od 2021 r. posiadam aktualne zaświadczenie w zakresie ochrony informacji niejawnych NATO, UE, Europejskiej Agencji Kosmicznej”

- przypomniał.

- „A stajemy w sytuacji i uważamy, że nie ma problemu, gdy marszałek Sejmu, który może zostać prezydentem RP nie ma żadnego poświadczenia bezpieczeństwa, bo nie przystąpił do procedury”

- stwierdził.

Prezydent oświadczył, że „wobec tych okoliczności musi paść pytanie wprost: dlaczego nie poddał się pan marszałek poszerzonemu postępowaniu sprawdzającemu, czy była to decyzja wynikająca z powodów formalnych, czy obawa przed konsekwencjami ujawnienia określonych relacji, okoliczności?”.

- „My tego nie wiemy panie marszałku. Decyzja o wyborze marszałka Sejmu, to wynik konkretnej architektury politycznej. Tak działa demokracja. Musimy jednak pamiętać, że druga osoba w państwie, w okręgu w którym startowała jako „jedynka” uzyskała niewiele ponad 20 tys. głosów, czyli wyraźnie mniej niż inny kandydat z dalszego miejsca z tej samej listy. Mimo tego, w ramach architektury politycznej stało się tak, że pan marszałek jest drugą osobą w państwie. Tak wygląda nasz ustrój. Ale na litość boską! Mamy prawo wiedzieć, czy marszałek ma dostęp do informacji ściśle tajnych w obliczu tego, co dzieje się w Rzeczpospolitej. Jeśli nie, to nie powinien być marszałkiem Sejmu”

- ocenił.

Zaznaczył, że „Polska nie może być państwem pozwalającym, aby cień ryzyka wisiał nad urzędem, który w konstytucyjnym kryzysie ma przejąć obowiązki głowy państwa”.