Prokuratura zarzuca Bąkiewiczowi nawoływanie do popełnienia zbrodni pozbawienia życia premiera Donalda Tuska lub spowodowania ciężkiego uszczerbku na zdrowiu, publicznego poniżania konstytucyjnego organu RP „w osobie Prezesa Rady Ministrów Donalda Tuska” i „nawoływanie do nienawiści na tle różnic narodowościowych, etnicznych i rasowych”.

- „Zarzuty są absurdalne. Takie, że nawet TVN na to nie wpadł”

- powiedział sam Bąkiewicz po wyjściu z prokuratury.

- „Według prokuratury - (…) podżegałem publicznie do mordu na Donaldzie Tusku. To jest abstrakcja, my żyjemy w świecie ludzi, którzy powinni być leczeni psychiatrycznie, którym powinno być odebrane prawo do prowadzenia tego typu postępowań, bo to nie tylko uderza w moje konstytucyjne prawa i każdego z nas do wolności wypowiedzi, ale to po prostu odrzuca również rozum i odczytanie kontekstu wypowiedzi, które miały miejsce 11 października na wiecu w Warszawie”

- dodał.

Odnosząc się do zarzutu dot. nienawiści na tle narodowościowym Bąkiewicz stwierdził, że postawiono mu go, bo „mówi o tym, że masowa migracja doprowadza do zwiększonej ilości gwałtów na kobietach”.

- „Dzisiaj mamy do czynienia z cyrkiem politycznym, z żadną sprawiedliwością. Mam nadzieję, że ten rząd odeślemy do lamusa, bo ja inaczej nie traktuję zarzutów pani prokurator Magdaleny Wiśniewskiej niż po prostu działalność polityczna. To jest w mojej ocenie działalność polityczna. Nie poddam się, będę mówił prawdę. Będę używał metafor”

- oświadczył.