Przy poparciu europosłów z ugrupowań tworzących w Polsce koalicję rządzącą, Parlament Europejski przyjął wczoraj „Sprawozdanie w sprawie realizacji wspólnej polityki bezpieczeństwa i obrony”. Przeciwko dokumentowi opowiedzieli się eurodeputowani Prawa i Sprawiedliwości.

- „W sprawozdaniu jest sporo naprawdę dobrych zapisów. Jest jasne wskazanie, kto jest największym zagrożeniem dla Unii Europejskiej, czyli Federacja Rosyjska. Jest postulat, aby państwa narodowe budowały swój potencjał militarny. I jest nawet, co się rzadko zdarza w dokumentach unijnych, kilka ciepłych słów pod adresem NATO”

- przyznał na opublikowanym w mediach społecznościowych nagraniu europoseł PiS Michał Dworczyk.

Dlaczego jednak eurodeputowani PiS zagłosowali przeciw?

- „Bo są w tym dokumencie postulaty, na które naprawdę nie możemy się zgodzić. Są to szkodliwe pomysły, które jeżeli zostaną wprowadzone, osłabią suwerenność naszego państwa i wpłyną negatywnie na bezpieczeństwo Polski oraz na nasz potencjał obronny”

- wskazał polityk.

Czym są te szkodliwe pomysły?

Odejście od jednomyślności w sprawach bezpieczeństwa

W przyjętym dokumencie czytamy:

- „(PE- red.) potwierdza, że aby stać się wiarygodnym podmiotem geopolitycznym, UE powinna zreformować swój proces podejmowania decyzji w sprawie WPZiB/WPBiO”.

W jaki sposób ma się to stać?

- „ (…) należy rozważyć instytucjonalną refleksję nad zniesieniem wymogu jednomyślności w tym procesie; przypomina, że ramy traktatowe UE umożliwiają już szereg różnych instytucjonalnych form współpracy w dziedzinie polityki zagranicznej, bezpieczeństwa i obrony, i z ubolewaniem zauważa, że możliwości szybkiego działania w tej dziedzinie, przewidziane klauzulami pomostowymi TUE, wykorzystano dotychczas w bardzo ograniczonym zakresie”

- głosi rezolucja

- „(Parlament Europejski - red.) wzywa Radę do rozważenia wszystkich możliwości wzmocnienia i pogłębienia procesu podejmowania decyzji w sprawie WPZiB/WPBiO z wykorzystaniem potencjału tkwiącego w zapisach traktatów; ponawia swój apel do Rady o stopniowe przejście na głosowanie większością kwalifikowaną w przypadku decyzji w dziedzinie WPZiB i WPBiO, przynajmniej w obszarach, które nie mają wpływu na kwestie wojskowe; sugeruje ponadto, by Rada dążyła do pełnego wykorzystania klauzul pomostowych i zakresu artykułów, które zwiększają unijną solidarność i wzajemną pomoc w razie kryzysów”

- dodano.

Realizacja tych postulatów oznaczałaby, że państwa członkowskie nie miałyby prawa weta w czasie głosowań dot. bezpieczeństwa i obronności. W efekcie politykę bezpieczeństwa państw Unii Europejskiej kreowałyby dwa najsilniejsze państwa wspólnoty: Niemcy i Francja.

Alternatywa dla NATO

Sojusz Północnoatlantycki pozostaje najsilniejszym sojuszem obronnym na świecie, będąc jedynym realnym gwarantem bezpieczeństwa Polski. Tymczasem unijne elity chcą w ramach Unii Europejskiej budować alternatywny wobec NATO sojusz. Tak też w przyjętej rezolucji czytamy, że Parlament Europejski „z zadowoleniem odnotowuje, że przewodnicząca Komisji postawiła za cel wkroczenie w nową erę europejskiej obrony i bezpieczeństwa przez budowanie prawdziwej europejskiej unii obrony”.

Zmiana interpretacji traktatów

W rezolucji pojawia się też wątek „zmiany interpretacji traktatów”. Parlament Europejski domaga się „ukończenia tworzenia unijnego rynku wewnętrznego produktów związanych z obronnością”, któremu ma w ocenie europosłów stać na przeszkodzie „nieproporcjonalne stosowanie wyłączenia przewidzianego w art. 346 TFUE”. Rezolucja wzywa nie tylko do uregulowania europejskiego przemysłu zbrojeniowego (można domyślać się, że z korzyścią dla przemysłu niemieckiego i francuskiego), ale również ingerencji w zakupy zbrojeniowe państw członkowskich.

Zwiększenie wspólnego długu

Unii Europejskiej nie stać na realizację tych planów, dlatego Parlament Europejski „wzywa Komisję do zwiększenia wspólnego długu, aby zapewnić Unii zdolność fiskalną do zaciągnięcia pożyczek w sytuacjach wyjątkowych i kryzysowych, obecnie i w przyszłości”. Polscy obywatele mieliby więc spłacać kolejne zaciągnięte przez Unię Europejską długi, bez żadnej gwarancji, że pożyczone środki zostaną wykorzystane na poprawę bezpieczeństwa Polski. Przypomnijmy, w jaki sposób Komisja Europejska korzystała ze środków pożyczonych na Fundusz Odbudowy po pandemii koronawirusa. Polska uczestniczy w spłacie tych długów, ale przez długie miesiące nie otrzymała należnych środków na realizację Krajowego Planu Odbudowy, ponieważ unijni urzędnicy wykorzystywali ten fundusz jako formę szantażu, co ostatecznie miało znaczący wpływ na rezultat ostatnich wyborów parlamentarnych w naszym kraju.

- „Wiele natomiast wskazuje, że te pieniądze trafią do dużych koncernów: w Niemczech, we Francji czy we Włoszech”

- wskazuje europoseł Michał Dworczyk.

- „Dlaczego tak mówię? Dlatego, że nasze poprawki, dotyczące kopert krajowych, czyli gwarancji wydania określonej puli środków w poszczególnych krajach zostały odrzucone”

- wyjaśnia polityk.

Co z „Tarczą Wschód”?

Przy okazji głosowania nad rezolucją ws. tzw. Białej księgi na temat przyszłości europejskiej obronności, politycy rządzącej koalicji przeprowadzili swoistą kampanię przeciwko opozycji przekonując, że głosując przeciw dokumentowi, politycy PiS opowiedzieli się przeciw polskiemu bezpieczeństwu. Pretekstem do stawiania takiej tezy była poprawka, w ramach której do rezolucji dodano zdanie: „(PE-red.) podkreśla, że Tarcza Wschód

i Bałtycka Linia Obrony powinny być sztandarowymi projektami UE służącymi

wspieraniu odstraszania i przezwyciężaniu potencjalnych zagrożeń ze wschodu”. W imieniu EKR europoseł Dworczyk zaproponował więc, by do głosowanej wczoraj rezolucji dodać zapis: „Parlament Europejski apeluje o rozszerzenie możliwości finansowania z funduszy europejskich, w tym z Funduszu Zintegrowanego Zarządzania Granicami, przygotowania inżynieryjnego terenów przygranicznych w państwach zagrożonych działaniami hybrydowymi oraz konwencjonalną agresją zbrojną ze strony państw trzecich, zwłaszcza w państwach członkowskich położonych we wschodniej części UE”. Przyjęcie tej poprawki sprawiłoby, że Unia Europejska nie tylko chwaliłaby „Tarczę Wschód”, ale realnie wsparła projekt jej budowy. Parlament Europejski jednak tej poprawki nie przyjął.  

Rzeczywistego wsparcia dla obrony wschodniej granicy wciąż więc nie widać. Tymczasem rządzące w Unii Europejskiej ugrupowania, korzystając z dramatycznej sytuacji geopolitycznej, forsują kolejne pomysły zmierzające do centralizacji wspólnoty i przeniesienia kolejnych kompetencji z państw narodowych do Brukseli.