Miasto postanowiło zrezygnować z utrzymywania parkomatów oraz zatrudniania osób do obsługi strefy płatnego parkowania, uznając, że generowały one straty. "Ulice, które wcześniej były objęte strefą płatnego parkowania, stały się praktycznie puste" – powiedział Kamil Sznel, przedstawiciel suwalczan. Z kolei mieszkańcy, mimo początkowego zaskoczenia, przyjęli nową zasadę z entuzjazmem, choć pojawiły się również głosy krytyczne.
Suwałki wyłamują się tym samym z ogólnopolskiej tendencji, w której inne miasta, takie jak Białystok, podnoszą opłaty parkingowe, aby wymusić rotację pojazdów. Władze Suwałk jednak zauważyły, że dotychczasowe zasady nie były efektywne, ponieważ wielu kierowców wybierało darmowe parkingi oddalone od centrum, a do miejsca docelowego szli pieszo, aby uniknąć opłat.
Dodatkowo, zmniejszenie liczby płatnych miejsc parkingowych w centrum miało na celu ożywienie tego obszaru, a także zwiększenie dostępności parkingów. Choć z początku kierowcy wyrazili zadowolenie, pojawiły się obawy, że brak opłat może prowadzić do większego natężenia ruchu i trudności w znalezieniu wolnego miejsca.