Jak pisze Heidi Klessig, emerytowana anestezjolog, autorka książki The Brain Death Fallacy, pomysł naukowców przypomina upiorną wizję z filmu Wyspa Michaela Baya, w której tworzy się klony na części zamienne dla zamożnych. Inne skojarzenie, to powieść Nowy wspaniały świat Aldousa Huxley’a, gdyż autorzy artykułu sugerują stosowanie technik podobnych do tych, jakie znajdziemy w tym utworze.
Zdaniem naukowców „ludzki materiał biologiczny to podstawowy artykuł w medycynie, a ciągłe braki tego materiału tworzą ogromnie wąskie gardło blokujące postęp”. By usunąć tę przeszkodę, proponują tworzenie – przy pomocy komórek macierzystych i sztucznego łona – ludzkich klonów, które określają mianem „bodyoids”, co można by przetłumaczyć na polski jako „ciałoidy”, „ciałowce” albo „ciałopodobni”.
„Takie technologie, wraz z ustanowionymi technikami genetycznymi hamującymi rozwój mózgu, umożliwiają wyobrażenie sobie tworzenia ciałowców – potencjalnie nieograniczonego źródła ludzkich ciał, rozwiniętych całkowicie poza ludzkim ciałem z komórek macierzystych, którym brak wrażliwości czy zdolności odczuwania bólu” – czytamy w artykule.
Wprawdzie autorzy przyznają, że „wielu ta idea wyda się groteskowa lub przerażająca”, ale – jak zauważa Klessig – „słusznie wskazują, że już wykorzystujemy osoby z urazami neurologicznymi jako przedmioty badań naukowych”. Chodzi o osoby, u których stwierdzono tzw. „śmierć mózgową” – „biologicznie żywe, ale które legalnie ogłoszono martwymi” – wyjaśnia Klessig. Autorzy artykułu określają je natomiast mianem „ożywionych zwłok” i twierdzą: „We wszystkich tych przypadkach nic nie było – legalnie – żywą istotą ludzką, gdy wykorzystywano je do badań. Ludzkie ciałowce należałyby do tej samej kategorii”.
Tymczasem Klessig stwierdza: „Te osoby z urazami mózgu, które są wykorzystywane jako gospodarze przeszczepów heterogenicznych z pewnością są żywe (gdyż są w wystarczająco stabilnym stanie, by wykorzystywać je jako przedmioty testów do implantacji organów zwierzęcych), aż do momentu, gdy zostają zabite na końcu eksperymentu dla dalszych analiz anatomicznych i mikroskopowych”.
Klessig zauważa, że mimo pewnych zastrzeżeń, jakie czynią autorzy artykułu z „MIT Technology Review”, wymowa ich tekstu jest taka, że cel uświęca środki. Piszą bowiem: „Ostrożność jest uzasadniona, ale także śmiała wizja; sposobność jest zbyt ważna, by ją zlekceważyć”. Klessig nie zgadza się z tym stwierdzeniem:
„Wprost przeciwnie, to wartość każdego człowieka jest tym, co jest zbyt ważne, by zlekceważyć. Cenimy i chronimy każdą osobę, ponieważ jest ona stworzona na obraz Boga, niezależnie od sposobu, w jaki została sprowadzona na ten świat. Wykorzystywanie nieświadomych ludzi jako przedmiotów badań jest złe, zarówno w przypadku osób z uszkodzeniem mózgu, ogłoszonych leganie martwymi (według logicznego błędu, jakim jest śmierć mózgowa), jak i w przypadku tej nowej propozycji bioinżynierii ludzkich klonów”.
Klessig cytuje opinię dr. Petera J. Colosiego z Salve Regina University, który uważa, że dana osoba istnieje nawet wtedy, kiedy nie jest świadoma. Przywołując personalizm, filozof stwierdza istnienie „wielu przekonujących argumentów, które rozwinięto, by pokazać zasadność obecności osoby we wszystkich klasach nieświadomych albo minimalnie świadomych żyjących istot ludzkich”.
Zdaniem filozofa tworzenie ludzi, by ich zniszczyć dla zaspokojenia swoich pragnień, to realizacja idei, którą papież Franciszek określił mianem „kultury wyrzucania”. Drugiego człowieka się pozbywa, gdy już przestał być nam potrzebny. W wyniku tego cierpią „szczególnie najsłabsi (...) – nienarodzone dzieci, ludzie starsi, potrzebujący i pokrzywdzeni przez los”.
Klessig nazywa tworzenie ludzi na „części zamienne” „moralnie niedopuszczalnym”. Tymczasem Stanford Center for Clinical and Translational Research and Education, z którego pochodzą autorzy artykułu w „MIT Technology Review”, otrzymało dofinansowanie w wysokości 70 milionów dolarów, by „przyspieszyć przełożenie nowo odkrytych zabiegów biomedycznych na interwencje, które poprawią troskę o pacjenta i zdrowie populacji”. Klessig uważa, że zamiast przyspieszać tego typu eksperymenty, należy pozbawiać finansowania „te moralnie ohydne próby celowej bioinżynierii upośledzonych ludzkich klonów jako źródła części zamiennych”.