Ministerstwo Kultury informowało, że decyzja o odwołaniu miała związek z „niedopełnieniem obowiązków w zakresie zapewnienia prawidłowego, statutowego funkcjonowania instytutu”, w tym zastrzeżeniami dotyczącymi polityki programowej i komunikacyjnej. Wcześniej prof. Ruchniewicz został również odwołany z funkcji pełnomocnika rządu ds. relacji polsko-niemieckich.
Nie przedstawiono jednak publicznie zarzutów o charakterze karnym ani informacji o wszczęciu postępowania przeciwko byłemu dyrektorowi.
Według ustaleń Wirtualnej Polski, wątpliwości mogły dotyczyć relacji prof. Ruchniewicza z niemieckim analitykiem i lobbystą Ursem Unkaufem. Co warte podkreślenia, media niemieckie w przeszłości informowały o działalności organizacji Bundesverband für Wirtschaftsförderung und Außenwirtschaft (BWA), z którą Unkauf był związany, w kontekście kontaktów z osobami powiązanymi z rosyjskimi środowiskami wpływu.
Nie ma jednak publicznych informacji, które potwierdzałyby, że relacje te miały charakter nielegalny lub stanowiły naruszenie prawa przez polskiego historyka. Z dostępnych wypowiedzi osób cytowanych przez WP wynika raczej, że – o ile pojawiały się obawy – dotyczyły one potencjalnego ryzyka wizerunkowego lub bezpieczeństwa, a nie udowodnionych działań przestępczych.
Jak relacjonuje portal, jedno ze źródeł miało podkreślać, że „Ruchniewicz nie przekroczył granicy” w sensie prawnym, natomiast w przypadku pełnienia funkcji publicznych kluczowe bywa także unikanie relacji, które mogą budzić wątpliwości.
W ostatnich latach liczne raporty służb państw UE oraz analiz think tanków wskazywały na aktywność rosyjskich struktur – formalnych i nieformalnych – w obszarze operacji wpływu, zwłaszcza w Europie i Afryce, jak w przypadku Grupy Wagnera. W tym kontekście każda potencjalna styczność instytucji publicznych z osobami powiązanymi ze środowiskami sympatyzującymi z Kremlem może być traktowana jako obszar wymagający szczególnej ostrożności.
Nie oznacza to automatycznie winy czy świadomego działania na rzecz obcego państwa. W wielu przypadkach chodzi raczej o ocenę ryzyka reputacyjnego i bezpieczeństwa informacyjnego.
Sprawa wywołała również komentarze w mediach społecznościowych. Zbigniew Szczęsny pisał na Facebooku, że wybór prof. Ruchniewicza na stanowisko mógł budzić kontrowersje i że „za złe znajomości się płaci”, wskazując, iż przy pełnieniu funkcji publicznych standardy ostrożności powinny być szczególnie wysokie.
Na obecnym etapie nie ma informacji o postawieniu prof. Ruchniewiczowi zarzutów karnych ani o stwierdzeniu przez sąd czy prokuraturę jakichkolwiek nielegalnych działań.
