Sprawa dotyczy kapłanów Stanisława P. oraz Tomasza K., którym zarzucono czyny wobec osób poniżej 15. roku życia. Prokuratura podnosi, że choć kuria ostatecznie zawiadomiła śledczych, nie zrobiła tego „niezwłocznie”, jak wymagają przepisy obowiązujące od 2017 roku. Zgodnie z art. 240 Kodeksu karnego, obowiązek natychmiastowego zgłoszenia dotyczy m.in. przestępstw seksualnych wobec małoletnich.
Według informacji przekazywanych przez diecezję, o zarzutach wobec ks. Stanisława P. biskup miał dowiedzieć się w 2019 r. Najpierw powiadomiono watykańską Dykasterię Nauki Wiary i wszczęto postępowanie kanoniczne. Po jego zakończeniu, w 2020 r., sprawa trafiła do organów państwowych. W przypadku ks. Tomasza K. – jak twierdzi kuria – zawiadomienie do prokuratury złożono pod koniec 2021 r., niezwłocznie po uzyskaniu informacji.
Śledczy oceniają jednak, że Kościół dysponował wiarygodnymi danymi wcześniej i powinien był szybciej skierować sprawę do organów państwowych. To właśnie moment i terminowość zgłoszeń stanowią oś aktu oskarżenia.
Proces jest pierwszym w Polsce postępowaniem karnym wobec urzędującego biskupa w kontekście obowiązku zgłaszania przestępstw seksualnych podległych duchownych. Sąd Najwyższy wcześniej oddalił wniosek o przeniesienie sprawy do innego sądu, uznając, że ewentualne relacje towarzyskie nie wykluczają bezstronnego rozpoznania sprawy w Tarnowie.
Przed budynkiem sądu pojawiły się osoby pokrzywdzone oraz ich przedstawiciele. Jedna z kobiet mówiła o symbolicznym znaczeniu rozpoczęcia procesu, podkreślając, że to ważny moment dla ofiar przemocy seksualnej w Kościele.
Jeśli sąd uzna biskupa za winnego, grozi mu kara do trzech lat pozbawienia wolności.
