07.11.18, 15:35

Jan Bodakowski: Blokada Marszu Niepodległości to faszyzm!

Komunistyczni okupanci zakazywali polskim patriotom świętowania dnia niepodległości. Do tej niechlubnej tradycji nawiązała Hanna Gronkiewicz-Waltz zakazując organizacji w Warszawie Marszu Niepodległości. Zapewne ta decyzja zapewni Marszowi bezpłatna reklamę, Jak można się podziewać sąd uzna decyzje prezydent stolicy za bezprawną. Nawet gdyby tak się nie stało to zakazywanie Marszu skłoni wielu Polaków do zaangażowania się w tą inicjatywę.

Środowiska, które mają usta pełne frazesów o walce z faszyzmem, z entuzjazmem przyjmują blokowanie manifestacji nacjonalistycznych, zakaz ich organizacji czy zapowiedzi ich rozwiązywania. Wskazuje to, że rzekomi antyfaszyści (z lewicy i groteskowej opozycji) w rzeczywistości tak jak faszyści odmawiają swoim przeciwnikom politycznym prawa do korzystania z wolności słowa i zgromadzeń.

To jak ważna jest wolność zgromadzeń podkreślają obrońcy praw człowieka. Dyrektorka Amnesty International w Polsce Draginja Nadaždin stwierdziła na stronie internetowej swojej organizacji, że „wolność pokojowych zgromadzeń jest jedną z podstaw realizacji innych praw obywatelskich i politycznych. Dzięki niej ludzie mają moc nagłaśniania ważnych dla siebie spraw. Władze muszą powstrzymać się od karania za udział w pokojowych demonstracjach. Ochrona wolności pokojowych zgromadzeń jest także sprawdzianem dla władz i całego społeczeństwa, a jej gwarancją są niezależne sądy i niezawiśli sędziowie”.

Jak można przeczytać na Wikipedii „wolność zgromadzeń – jedna z podstawowych wolności politycznych jednostki, polegająca na prawie do publicznego i pokojowego gromadzenia się ludzi, umożliwiająca wyrażanie przez nich własnych poglądów oraz wpływanie na procesy społeczne i polityczne (…) Wolność zgromadzeń zaliczana jest do grupy podstawowych swobód obywatelskich obok wolności słowa (wypowiedzi) i stowarzyszania się. Uznaje się ją za niezbędny czynnik umożliwiający manifestację naturalnego w społeczeństwie pluralizmu myśli i poglądów”.

Jak przypomina Wikipedia „wśród aktów prawa międzynarodowego gwarantujących wolność zgromadzeń są m.in. Powszechna deklaracja praw człowieka z 1948 i Europejska konwencja praw człowieka z 1950. W opinii Europejskiej Komisji Praw Człowieka na temat wolności zgromadzeń „prawo to należy do podstawowych w społeczeństwach demokratycznych i jest jednym z filarów, na których je zbudowano”. Konstytucja RP z 2 kwietnia 1997 stanowi wolność zgromadzeń w art. 57”. Zgodnie z polskim prawem „zgromadzenie może być otwarte dla nieograniczonej liczby osób. Przeprowadzenie zgromadzenia nie wymaga uzyskania zezwolenia”.

Kodeks Karny przewiduje do 2 lat wiezienia dla groteskowej opozycji za blokowanie legalnego zgromadzenia. Art. 260. jednoznacznie przewiduje, że "Kto przemocą lub groźbą bezprawną udaremnia przeprowadzenie odbywanego zgodnie z prawem zebrania, zgromadzenia lub pochodu albo takie zebranie, zgromadzenie lub pochód rozprasza, podlega grzywnie, karze ograniczenia wolności albo pozbawienia wolności do lat 2".

Sam wielokrotnie demonstrowałem przeciwko marszom zwolenników UE, lewicy, zboczeń seksualnych, feministkom, zwolennikom aborcji. Nigdy jednak nie blokowałem cudzych pochodów, uznając wolność i zgromadzeń wypowiedzi za nienaruszalną wartość. Przedstawiciele groteskowej opozycji nie chcą jednak tylko zamanifestować swoich poglądów, lecz dążą do odebrania swoim adwersarzom prawa do udziału w debacie publicznej, czym występują przeciwko wolności słowa i demokracji. Nie można tolerować takiego ordynarnego łamania prawa przez realnych wrogów demokracji.

Przejawem pogardy dla fundamentu demokracji jakim jest prawo do zgromadzeń jest artykuł opublikowany na lewicowym portalu „Wrocław daje przykład. Tu Marsz Niepodległości został zakazany” autorstwa Tomasza Ławnickiego. W artykule tym lewicowy publicysta informuje, że „ustępujący prezydent Wrocławia Rafał Dutkiewicz ogłosił, że zdecydował o wydaniu zakazu Narodowego Marszu Niepodległości 11 listopada. Poinformował, że decyzję podjął w porozumieniu z przyszłym prezydentem miasta Jackiem Sutrykiem oraz na podstawie opinii policji”.

Taką łamiącą standardy demokracji decyzje podjęto, bo organizator wrocławskiego marszu nacjonalistów „w ostatnich latach odpowiadał za 7 zgromadzeń. W każdym z nich zaś uczestniczyły osoby "identyfikujące się ze środowiskami skrajnie prawicowymi, utożsamiające się z organizacjami takimi, jak Młodzież Wszechpolska, ONR, Ruch Wolności oraz pseudokibice WKS Śląsk Wrocław"”. Przyczyną zakazu korzystania z prawa do zgromadzenia ma być to, że „organizator Marszu w przeszłości uczestniczył w wydarzeniach, podczas których dochodziło do przepychanek i prezentowane były "postawy ksenofobiczne, charakteryzujące się agresywnym, antagonistycznym nastawieniem do osób o odmiennym światopoglądzie". I nie tylko uczestniczył, ale również sam organizował zgromadzenia, podczas których dochodziło do przepychanek”.

Komentując opinie lewicowego publicysty trzeba zwrócić uwagę, że faszystowskie jest odmawianie części obywateli RP prawa do wolności zgromadzań uzasadniając to tym, że należą lub sympatyzują do legalnych organizacji narodowych lub wolnościowych. Jeżeli powodem zakazu demonstracji mają być postawy „antagonistycznym nastawieniem do osób o odmiennym światopoglądzie” to zakazać można wszelkich demonstracji bo każda z nich jest antagonistyczna do osób o odmiennym światopoglądzie – antyfaszyści są antagonistyczni wobec faszystów, ateiści są antagonistyczni wobec teistów, a weganie są antagonistyczni wobec rzeźników.

Autor tekstu uzasadniał zakaz nacjonalistycznej demonstracji tym, że w wrocławskim Marszu Patriotów „uczestniczył m.in. były ksiądz Jacek Międlar. Doszło do szarpaniny. Nie zabrakło też rasistowskich haseł czy niebezpiecznych nawoływań typu "śmierć wrogom ojczyzny"”. Autor lewicowego portalu przypomniał również, że „Hanna Gronkiewicz-Waltz zapowiedziała, że 11 listopada nie zawaha się rozwiązać Marsz Niepodległości”.

Faszystowskim ideą jest odmawianie adwersarzom politycznym prawa do wolności zgromadzeń. Jacka Międlara można nie lubić (np. za to, że jest przeciwnikiem kary śmieci, krytykuje kler katolicki, czy wspiera modernizm) ale nie można odmawiać mu prawa do wolności słowa czy zgromadzeń.

Sprzeczną z prawem blokadę legalnego zgromadzenia Marszu Niepodległości zapowiadają też o godz. 14 skwerze przy Rondzie de Gaulle’a - Obywatele RP, Ogólnopolski Strajk Kobiet, Komitet Obrony Demokracji – Mazowsze. Uznawanie hasła "śmierć wrogom ojczyzny" za „niebezpieczne nawoływanie” logicznie prowadzi do postulatu likwidacji Polskich Sił Zbrojnych, których celem jest zabijanie wrogów ojczyzny.

Wszyscy obrońcy praw człowieka, zwolennicy demokracji, praw i wolności obywatelskich powinni bronić prawa nacjonalistów do wolności słowa i zgromadzeń, nawet jeżeli nie czują do nacjonalistów sympatii, nawet gdy czują do nich odrazę. Jeżeli dziś pozwolimy ograniczyć prawa polityczne nacjonalistów, to jutro odbiorą prawa polityczne zwolennikom innych ideologii.

 

Jan Bodakowski