Prokuratorzy, w asyście funkcjonariuszy policji, weszli wczoraj do siedziby Krajowej Rady Sądownictwa, gdzie rozpruto zamki i sejfy w gabinetach rzeczników dyscyplinarnych sędziów. Bezprecedensowe działania władzy wykonawczej w siedzibie konstytucyjnego organu, stojącego na straży niezależności i niezawisłości sędziów, zbiegły się w czasie z posiedzeniem Sejmu, na którym minister sprawiedliwości Waldemar Żurek prezentował tzw. ustawę praworządnościową, a w którym uczestniczyła również przewodnicząca KRS Dagmara Pawełczyk-Woicka. Co ciekawe, czynności podjęto w dniu, w którym obaj rzecznicy dyscyplinarni byli poza miejscem pracy, a w kraju nie było też prezydenta.

Na kolejną ciekawą okoliczność uwagę zwrócił jeden z obrońców ks. Michała Olszewskiego SCJ, mec. Michał Skwarzyński. Prokuratura weszła do KRS w momencie, w którym dziennikarze byli skupieniu na relacjonowaniu początku procesu duchownego.

- „Wykorzystano sytuację, żeby skupić naszą uwagę na procesie ks. Michała. Wykorzystano, że rozpoczęły się ferie - pan sędzia Schab, pan sędzia Lasota pojechali ze swoimi dziećmi na urlop, nie ma ich w Warszawie. Wykorzystano to, że szefowa Krajowej Rady Sądownictwa była w Sejmie, bo jest procedowana ustawa praworządnościowa. Wykorzystanie to, że prezydent Nawrocki jest w Davos”

- podsumował prawnik.

Mec. Skwarzyński zwrócił uwagę, że „wydarzyło się bardzo, bardzo wiele innych niebezpiecznych rzeczy ustrojowo, które mamy w tej chwili, które wyłączają po kolei bezpieczniki”.

- „Można wierzyć, że to jest zbieg okoliczności, tylko ich jest tyle na raz. Ja w to nie wierzę, to jest za dużo. Po drugie proszę pamiętać, że to nie jest pierwsza taka historia, w której życie człowieka nie ma znaczenia”

- dodał.