Według relacji medialnych, przez około dwanaście godzin w budynku KRS trwały przeszukania prowadzone przez prokuratorów podległych Waldemarowi Żurkowi. W przestrzeni publicznej pojawiły się zdjęcia opróżnianych szaf pancernych, rozwiercanych zamków oraz plądrowanych gabinetów. Przez długi czas policja miała ograniczać dostęp do gmachu mediom oraz parlamentarzystom.

Zbigniew Bogucki ocenił te działania jako wyjątkowo groźny precedens.

„Podczas, gdy w Sejmie minister Żurek prezentuje projekty cynicznie nazywane ‘ustawami praworządnościowymi’, prokuratorzy i policja wchodzą do siedziby Krajowej Rady Sądownictwa. Jesteśmy świadkami jak w tzw. ‘demokracji walczącej’ wyłamywane są drzwi i prute szafy pancerne w siedzibie konstytucyjnego organu jakim jest Krajowa Rada Sądownictwa. Rządzący spod znaku 13 grudnia chcą w ten sposób sparaliżować prace KRS” – napisał w mediach społecznościowych szef Kancelarii Prezydenta.

W kolejnym wpisie dodał:

„Pokrętne tłumaczenia prokuratury i samego ministra Żurka po raz kolejny potwierdzają, że demolowany jest wymiar sprawiedliwości. Dowodzą łamania podstawowych reguł demokracji, są w istocie zamachem na polską Konstytucję.”

Prezydent Karol Nawrocki – według przekazu jego współpracowników – przyznał, że obserwuje rozwój wydarzeń z „ogromnym niepokojem”. Miał też podkreślić, że przekraczanie kolejnych granic w funkcjonowaniu konstytucyjnych organów państwa stało się powodem interwencji Kancelarii Prezydenta.

W rozmowie z dziennikarzami pojawił się również wątek terminów prowadzenia czynności – akurat w czasie, gdy prezydent przebywał poza granicami kraju, reprezentując Polskę. Nawrocki zgodził się z opinią, że można to interpretować jako pewną „perfidię”.