Minister Marta Cienkowska wystąpiła dziś na konferencji prasowej, w czasie której poinformowała o zdymisjonowaniu prof. Krzysztofa Ruchniewicza z funkcji dyrektora Instytutu Pileckiego. Od miesięcy ogromny sprzeciw Polaków budziły kolejne inicjatywy prof. Ruchniewicza. Były już dyrektor Instytutu Pileckiego planował m.in. seminarium na temat zwrotu przez Polskę dób kultury na rzecz Niemiec. Plany te ujawniła szefowa berlińskiego oddziału Instytut Hanna Radziejowska, którą prof. Ruchniewicz kilka dni później zwolnił. Co więcej, Wirtualna Polska ujawniła, że Radziejowska była sygnalistką, przekazując informację na temat nieprawidłowości w Instytucie do Ministerstwa Kultury, a jej poufny list do szefowej resortu trafił do rąk… dyrektora Ruchniewicza.

O sprawę tego listu minister Cienkowską w czasie dzisiejszej konferencji prasowej zapytał red. Patryk Słowik z Wirtualnej Polski.

- „Wiemy, że pani koledzy polityczni przekazują ten list dalej dziennikarzom. Sam go w ten sposób uzyskałem. Czy nie jest pani głupio, że poufny list, zostawmy już sygnalistów w tym momencie, gdyż sąd będzie to wyjaśniał, ale czy nie jest pani głupio, że dostaje pani list oznaczony jako poufny, przekazuje pani list osobie za pośrednictwem dyrektora departamentu, której ten list dotyczy i ta osoba w związku z tym jest zwalniana dyscyplinarnie?”

- zapytał.

W odpowiedzi dziennikarz usłyszał dziwną wypowiedź szefowej MKiDN, z której można wnosić, że nie zamierza ona odnosić się do niewygodnych pytań.

- „Chciałabym, żebyśmy w kontekście sprawowania mnie, jako ministra kultury, i urzędu, nie formułowali w ten sposób pytań ani deklaracji. Ja zrobiłam wszystko, żeby wyjaśnić tę sprawę w sposób szybki, sprawiedliwy, tak, żeby żadna z osób, która w tę sprawę jest włączona, odczuła, że ta sprawa jest wyjaśniana”

- powiedziała.

Red. Słowikowi odebrano w tym czasie mikrofon, więc już bez niego, głośno zwrócił uwagę, że „pani wyjaśnia swoją sprawę, bo pani przekazała ten list”.

- „Czy są jakieś inne pytania?”

- ucięła minister.