Dowódca ukraińskich Sił Systemów Bezzałogowych, Robert Browdi, znany pod pseudonimem „Madziar”, nie krył ironii. – „Teraz to sobie wyremontujcie w 48 godzin” – napisał na Telegramie, podkreślając, że najbardziej odczuwają skutki ataków te państwa, które nadal kupują rosyjską ropę – przede wszystkim Węgry i Słowacja.

Premierzy Viktor Orban i Robert Fico wystąpili wspólnie do Komisji Europejskiej, apelując o wywarcie presji na Ukrainę, by ta zaprzestała uderzeń w rurociąg. Według ich informacji, obecna przerwa w dostawach potrwa co najmniej pięć dni, co może wywołać poważne problemy dla ich gospodarek uzależnionych od rosyjskiego surowca.

Strona ukraińska jednoznacznie odpowiada na pretensje sąsiadów – przypomina, że Węgry i Słowacja miały wiele lat, by uniezależnić się od rosyjskich dostaw, wzorem innych państw Unii Europejskiej. – „Można było szukać alternatywnych źródeł, ale wybraliście łatwiejszą drogę. Tymczasem my prowadzimy wojnę” – podkreślają przedstawiciele Kijowa.

Ukraińskie władze dodają również, że ataki na infrastrukturę paliwową Rosji są elementem działań wojennych, których celem jest osłabienie zdolności militarnej Moskwy.

Rurociąg „Przyjaźń” to jeden z największych systemów przesyłowych ropy naftowej na świecie. Zbudowany w czasach ZSRR, do dziś transportuje miliony ton surowca rocznie. Choć wiele państw Europy ograniczyło lub całkowicie zerwało import ropy z Rosji po agresji na Ukrainę, Budapeszt i Bratysława nadal korzystają z dostaw przez ten szlak.

Obecne ataki pokazują, że linia ta staje się coraz bardziej wrażliwa na działania wojenne i może być używana przez Ukrainę jako instrument presji wobec państw utrzymujących współpracę energetyczną z Kremlem.