Polską wstrząsnęła straszliwa tragedia, do której doszło wczoraj wieczorem w Ustce. 44-letni mężczyzna zaatakował nożem swoją rodzinę, raniąc pięć osób i samego siebie. Mimo próby reanimacji, nie udało się uratować 4-letniej córki sprawcy.
Napastnik okazał się funkcjonariuszem Służby Ochrony Państwa. Wedle ustaleń Wirtualnej Polski, Piotr K. służył w SOP (wcześniej Biuro Ochrony Rządu) od wielu lat. Blisko 20 lat miał ochraniać polską placówkę dyplomatyczną w Iraku. Został za to odznaczony „Gwiazdą Iraku” przez prezydenta Bronisława Komorowskiego. Ostatnio natomiast miał służyć w Zarządzie Pirotechników.
- „Wcześniej służył w różnych komórkach związanych z ochroną osób”
- twierdzi źródło WP w służbach.
Rzecznik prasowy SOP płk Bogusław Piórkowski zaznaczył w rozmowie z PAP, że napastnik miał ważne badania okresowe, w tym badania psychologiczne.
- „Gdyby nie miał tych badań, bo np. nie zdążyłby ich wykonać lub o nich zapomniał, musiałby zostać zawieszony w służbie. W tym przypadku tak się nie stało, mężczyzna był w służbie czynnej”
- wyjaśnił.
W Ustce mężczyzna był wraz z rodziną na urlopie u teściów.
- „Cały tydzień wszystko było ok, a wczoraj wieczorem coś mu się odkleiło i ciachał jak leciało”
- powiedział dziennikarzom Polsat News jeden z mieszkańców tej miejscowości.
- „On zawsze był spokojny. Przyjeżdżał raz na jakiś czas na urlop i wszystko zawsze było ok. Jeszcze w niedzielę rozmawialiśmy. (…) W porządku było wszystko, to jest normalny chłopak, ale coś mu się odkleiło”
- dodał.
