Według Lewandowskiego wezwanie do zwrotu środków jest wątpliwe prawnie. „Umowy zostały zawarte, są ważne i środki wypłacono w ramach tych umów. Ministerstwo zdaje się twierdzić, że umowy są nieważne, ale żadna decyzja sądu tego nie potwierdziła” – zaznacza adwokat.
Podkreśla również, że choć wezwanie nie niesie za sobą konsekwencji prawnych, to uderza głównie w organizacje o konserwatywnym profilu. „Takich organizacji, które otrzymały środki z Funduszu Sprawiedliwości, jest znacznie więcej, w tym także te kojarzone z lewicową stroną sceny politycznej” – zauważa.
Mecenas Lewandowski zwraca uwagę na fakt, że zmiany w Funduszu Sprawiedliwości przeszły pełną ścieżkę legislacyjną, a obecne działania ministra Adama Bodnara są oparte na rozporządzeniu z listopada 2023 roku. „Jeśli umowy były zawarte zgodnie z prawem przez upoważnione osoby, to nie można ich tak po prostu unieważnić rozporządzeniem” – mówi ekspert.
Zdaniem Lewandowskiego trudno spodziewać się, by organizacje oddały środki, skoro wykorzystały je zgodnie z przeznaczeniem. „Co więcej, prokuratura już zabezpieczyła majątek niektórych z tych podmiotów” – dodaje. W związku z tym ministerialne wezwanie może być jedynie „gestem politycznym”, a nie realnym działaniem opartym na solidnych podstawach prawnych.