„To także dotyka do głębi chrześcijan i wielu chrześcijan naturalnie mówi, że to, co widzimy w przypadku alawitów, mogłoby zdarzyć się nam, tylko nie wiemy kiedy – relacjonuje ks. Fuchs. – Chrześcijanie w Syrii pamiętają okrzyk wojenny Dżabhat an-Nustra [Front Obrony Ludności Lewantu – organizacja terrorystyczna islamistów], który został założony przez asz-Szarę w 2012: Chrześcijanie do Bejrutu, alawici do grobu”.
Alawici stali się głównym celem dżihadystów i jednocześnie chrześcijanie również zaczęli odczuwać narastające zagrożenie. Według ks. Fuchsa, choć rodziny chrześcijańskie są ubogie, tak jak reszta ludności, „otworzyły one swoje domy alawitom”. To z kolei oznacza dodatkowe problemy dla takich rodzin z wyżywieniem zarówno siebie, jak i swoich gości. „A więc możemy sobie wyobrazić, że wiele osób w Syrii, które żyją w ubóstwie, spożywa tylko jeden posiłek dziennie” – mówi ks. Fuchs.
Ks. Fuchs zwraca uwagę, że w Syrii, która za panowania Baszszara al-Asada była państwem świeckim, obecnie chrześcijanie są poddawani różnego typu dyskryminacjom. Nowe władze wprowadzają prawo szariatu, a dzieci w szkołach są zmuszane do recytowania wersetów Koranu, zaś dziewczynki do noszenia hidżabów, nawet jeśli są chrześcijankami. Protest może grozić wyrzuceniem ze szkoły.
Podróżujący chrześcijanie są zmuszani w punktach kontrolnych do recytowania islamskiego wyznania wiary, gdyż inaczej nie zostaną przepuszczeni. Ks. Fuchs podał też przykład miasta Hims, w którym według jego relacji grozi się młodym chrześcijańskim mężczyznom pobiciem, jeśli nie wyrecytują islamskiego credo.
Ks. Fuchs przypomina, że Syria to w zasadzie kolebka chrześcijańskich misji i że to tutaj wyznawców Chrystusa po raz pierwszy określono mianem chrześcijan. Stąd smutkiem napawa ich exodus z tych terenów, gdyż „dwadzieścia lat temu żyło w Syrii prawdopodobnie ponad 2 miliony chrześcijan. Dzisiaj (...) szacuje się, że w Syrii żyje od 300.000 do 500.000 chrześcijan” – mówi duchowny.
Ks. Fuchs twierdzi, że „od co najmniej 8 marca jesteśmy świadkami ludobójczych aktów przemocy przeciwko alawitom w nadbrzeżnych regionach Tartusu, Latakii, Banijasu, Dżabli”. W różnych meczetach w kraju ogłoszono dżihad przeciwko alawitom. Spowodowało to napływ dżihadystów z różnych organizacji do tych rejonów, którzy „zabijali alawitów jak popadło, zabijali alawickich cywilów, kobiety, dzieci”.
Według przyjaciół niemieckiego duchownego zamordowano „co najmniej 4000 osób”, a „inni mówią teraz, że ofiar tych ataków może być nawet 10.000”. Według takich relacji, by zatuszować przed społecznością międzynarodową i ONZ skalę zbrodni, islamiści „ukrywają ciała, szybko samemu organizując pogrzeby w masowych grobach”. Ponieważ Asad sam jest alawitą, to właśnie tę grupę wini się o wszystko, co się działo za reżymu obalonego prezydenta.
Zdaniem ks. Fuchsa, wbrew twierdzeniom, że sytuacja jest poza kontrolą rządu, to właśnie obecne władze „dały zielone światło do tej czystki etnicznej, do tego ludobójstwa alawitów”. To ludobójstwo oznacza też, że „Ujgurzy, Czczeni, którzy teraz walczą po stronie dżihadystycznego reżymu w Damaszku, zostaną nagrodzeni i osiedlą się na tych obszarach alawitów”. Chrześcijanie obawiają się, że będą kolejnymi, których domy zajmą dżihadyści.
jjf/LifeSiteNews.com