Dziś spadkobiercą królestwa Anglii jest Wielka Brytania. I właśnie w tym kraju jesteśmy świadkami eksperymentu z uzależnianiem wyroku od koloru skóry podsądnego. Po angielsku nazywa się to „two-tiers politics”.
Jej promotorem jest Rada ds. Orzecznictwa Sądów (w oryginale Sentencing Council), niezależny organ dla Anglii I Walii działający przy ministrze sprawiedliwości, która formułuje zalecenia dla sądów w kwestii wydawania wyroków.
Całkiem niedawno Rada uznała, że tzw. raporty przedsądowe czyli sporządzane dla sądów oceny warunków osobistych podsądnego oraz tzw. prognoza kryminologicznej (ocena czy dana osoba skłonna będzie w przyszłości popełniać przestępstwa) winny dodatkowo brać dodatkowy czynnik. Sędzia ma brać pod uwagę przy uwzględnianiu okoliczności łagodzących trzy następujące cechy.
Pierwsza to wiek, szczególnie w wypadku osób pomiędzy 18 a 25 rokiem życia, druga to bycie kobietą, zwłaszcza w ciąży lub w połogu i po trzecie przynależność do etnicznej, religijnej lub kulturowej mniejszości. We wszystkich tych wypadkach występowanie takiej okoliczność – nakazywać ma złagodzenia kary.
Oczywiście natychmiast rzuca się w oczy że na zasadzie wykluczenia z zasady– uderza to w białych mężczyzn powyżej 25 roku życia, który należy do brytyjskiej większości. Stawia to takiego podsądnego w gorszej sytuacji niż osoby przynależące do wymienionych wcześniej trzech uprzywilejowanych grup.
Każda instrukcja Rady przy ministrze sprawiedliwości wchodzi w życie w momencie jej wydania. Sprawa wywołała tak wielkie oburzenie w Wielkiej Brytanii, że od decyzji Rady zdystansowała się minister sprawiedliwości w rządzie laburzystów Shabadana Mahmood. Pani minister zwróciła się do Rady o rewizję wytycznych, Rada odmówiła jakichkolwiek zmian. W tej sytuacji premier Keir Starmer zabrał glos. Wyraził „rozczarowanie” zachowaniem Rady i zapowiedział szybkie uchwalenie ustawy blokującej tak zarysowane kryteria łagodzenia wyroku. Dopiero wtedy Rada zgodziła się na zawieszenie przyjętych przez siebie wytycznych dla sądu.
Członkowie Sentencing Council bynajmniej nie sprawiają wrażenia osób, które uznały, że złamały jakieś niezweuszone dotąd zasady.
Jak argumentują musi budzić głębokie zaniepokojenie, że członkowie niektórych mniejszości podlegają w znacznie większym stopniu wyrokom karnym niż wynikałoby to z ich procentowego udziału w społeczeństwie. Członkowie Rady uważają że jest to dowód na systemową dyskryminację przedstawicieli pewnych mniejszości która jest problemem do rozwiązania. Dodatkowo jeszcze pada w tym kontekście teza że zjawisko to ma korzenie historyczne i wynika z marginalizowania mniejszości przez białą, męską większość. Trudni nie zauważyć w tym klasycznego przykładu przenoszenia ideologii woke na brytyjskie sądacy.
Tym razem premier Starmer i podległa mu minister sprawiedliwości ulegli oburzeniu. Być może też mieli w pamięci ostre demonstracje antyimigranckie, które miały miejsce parę miesięcy temu na terenie Wielkiej Brytanii. Członkowie Rady pod naciskiem rządu zgodzili się aby na razie zawiesić jego obowiązywanie do czasu uchwalenia nowej „naprawczej” ustawy rządu. Tyle, że ich kadencje wcale się nie kończą, ani Rada nie też traci swoich kompetencji wobec sądów. Na dodatek jak wskazują jeszcze brytyjscy konserwatyści zasady łagodniejszego traktowania kobiet i przedstawicieli mniejszości już są nieformalną praktyką w brytyjskich sądach. Tyle że jest to na razie prywatną praktyką tych sędziów którzy wyznają podobne zasady co Rada ds. Orzecznictwa Sądów.
Rodzaju sądowego apartheidu a rebour już wchodzi po cichu w życie. Pytanie czy ta tendencja pojawi się w kolejnych krajach europejskich.