Według ustaleń „Rzeczpospolitej” przedsięwzięcie zostało zorganizowane pod patronatem premiera Donalda Tuska i – jak wskazuje gazeta – miało również wyraźny kontekst polityczny, jako element mobilizacji przedwyborczej wokół Rafała Trzaskowskiego.

Problem w tym, że kiedy padają pytania o pieniądze, zaczyna się festiwal zasłon dymnych: „tajemnica handlowa”, „klauzule poufności”, „nie byliśmy organizatorem”. „Rzeczpospolita” opisuje, że Orlen – jako sponsor generalny – odmawia ujawnienia kwot współprac sponsoringowych, a TVP S.A. nie chce ujawniać kosztów koncertu finałowego, powołując się na tajemnicę handlową.

Jednocześnie Kancelaria Prezesa Rady Ministrów przekazała, że sponsorami były: Grupa Orlen oraz sześć spółek – PZU, PKO Bank Polski, PGE, Enea, Tauron i Totalizator Sportowy – a realizację miały zapewniać Fundacja OCR Events i AM Studio. I tu pojawia się kolejna kontrowersja: to właśnie AM Studio ma być firmą związaną z człowiekiem opisywanym w mediach jako „znajomy” premiera, a pomysłodawcą wydarzenia – według wcześniejszych doniesień – miał być również Maciej Szulwach z Fundacji OCR Events.

Z perspektywy obywatela układ wygląda więc paradoksalnie: wydarzenie promowane na oficjalnych kanałach, opłacane przez państwowe podmioty, a rachunek – skutecznie schowany za prywatnymi klauzulami. To dokładnie ten mechanizm, który od lat buduje w Polsce poczucie bezkarności w wydawaniu publicznych pieniędzy: formalnie „nikt nie jest organizatorem”, praktycznie wszyscy korzystają z parasola milczenia.

W tym kontekście mocno brzmi głos organizacji watchdogowych. Szef Sieci Obywatelskiej Watchdog Polska, Szymon Osowski, wskazuje – cytowany przez „Rzeczpospolitą” – że ochrona tajemnicy przedsiębiorcy bywa w Polsce nadużywana, a społeczeństwo ma interes w rozliczaniu wydatków z zasobów publicznych. Organizacja nie wyklucza wystąpień o ujawnienie kosztów i – w razie odmowy – drogi sądowej.

Oczywiście, spółki mogą argumentować, że rynek sponsoringu rządzi się swoimi regułami, a umowy z wykonawcami wymagają poufności. Tyle że w momencie, gdy w grę wchodzą duże podmioty kontrolowane przez państwo, a wydarzenie ma rangę ogólnonarodową i polityczną, standard powinien być odwrotny: maksimum jawności, minimum „tajemnicy”. Inaczej „święto państwa” zamienia się w prywatną strefę komfortu dla tych, którzy podpisują umowy – i zawsze mają gotową formułkę, by nie odpowiadać na najprostsze pytanie: ile to kosztowało, ponieważ zapłacili za to obywatele i mają pełne prawo to wiedzieć?

Podsumowując, obchody Tysiąclecia Korony Polskiej w Warszawie zostały sfinansowane przez spółki z udziałem Skarbu Państwa, jednak do dziś nie ujawniono, ile dokładnie kosztowało to wydarzenie. Firmy zaangażowane w organizację zasłaniają się klauzulami poufności i tzw. tajemnicą handlową. Kancelaria Premiera wskazuje jedynie, kto był sponsorem i wykonawcą, unikając odpowiedzi na pytania o konkretne kwoty. Taki sposób postępowania spotyka się z ostrą krytyką organizacji dbających o przejrzystość wydatkowania środków publicznych - zapowiadają one możliwe działania prawne w celu ujawnienia rzeczywistych kosztów.

Zenon Witkowski