Tego fenomenu nie można zrozumieć, jeśli się nie pamięta, jak wyglądała ówczesna atmosfera polityczno-ideowa. Było parę lat po aferze Rywina, która skompromitowała lewicę postkomunistyczną, ale i środowisko „Gazety Wyborczej”. W tym czasie część konserwatystów wierzyła, że do władzy po wyborach do sejmu dojść może koalicja Platformy Obywatelskiej i Prawa
i Sprawiedliwości. Na dodatek śmierć papieża i masowe demonstracje żałoby po Janie Pawle II rozbudziły nadzieje na wyłonienie się tzw. generacji JP II. Ta wizja szczególnie odpowiadała ojcu Maciejowi Ziębie, który od końca lat dziewięćdziesiątych tworzył forum dyskusyjne pod nazwą Tertio Millennio Anno, która miała być syntezą myśli katolickiej z akceptacją zasad wolnorynkowych i konserwatywnych. Blisko tego środowiska znajdował się wówczas Janusz Palikot, który miał wtedy raczej status biznesmena z ambicjami aktywności publicznej niż z wizerunkiem polityka. Jak tłumaczył w wywiadzie w 2007 roku dziennikarzowi „Polityki”: „Do stworzenia »Ozonu« namówili mnie dominikanin Maciej Zięba i Maciej Kluska. To miało być pismo realizujące linię cztery razy r: religia, rodzina, rynek, rozsądek”. Pismu wyznaczono ambitny poziom sprzedaży na poziomie 150 tysięcy egzemplarzy. Nie było to jakimś wyjątkowym optymizmem, zważywszy że takie tygodniki jak „Polityka”, czy „Gość Niedzielny” docierały wtedy do takiego pułapu. Przez kolejne trzy miesiące duet Rosiak – Hołownia uzyskał pułap około 60 tysięcy egzemplarzy. Rozczarowany tym Palikot zrezygnował z usług tego duetu i postanowił zastąpić ich kimś, kto spróbuje zrealizować wysokie oczekiwania. Nowym duetem naczelnych został Grzegorz Górny i Tomasz Terlikowski. Potrafili oni uzyskać jedynie nakład około 46 tysięcy, ale równoważył to fakt, że pismo szybko stało się ważnym punktem odniesienia w debatach publicznych. Wśród publicystów tygodnika „Ozon” znalazły się tak ważne nazwiska jak Jadwiga Staniszkis, Robert Tekieli, Piotr Skwieciński, czy autor tego tekstu. I wtedy powoli na losy tygodnika zaczął wpływać narastający konflikt między PiS a Platformą, która pod wodzą Donalda Tuska zakopywała szybko topór wojenny z Adamem Michnikiem. Trendowi temu ulegał fundator pisma Janusz Palikot, który zaczął orientować się, że z „Ozonem” będzie wchodził raczej w konflikty z salonem liberalnym, do którego lubelski biznesmen wtedy już wyraźnie aspirował. Wreszcie jedna z okładek „Ozonu” z wizerunkiem dwójki młodych ludzi ze znaczkiem „Zakaz pedałowania” i dużym materiałem na temat postulatów lobby LGBT – został uznany przez obóz liberalno-lewicowy za casus belli. Wybuchła wielka nagonka na „Ozon” a Palikota wzywano publicznie do tłumaczeń z powodu finansowania pisma nazywanego „homofobicznym”. W tej sytuacji Palikot zakończył finansowanie gazety i od połowy 2006 roku tygodnik już się nie ukazywał. Różne będą losy kolejnych osób, które zaangażowane były w ten projekt. Palikot szybko zamieni się w coraz bardziej agresywnie antykatolickiego happenera, ojciec Zięba został po pewnym czasie w 2007 szefem Europejskiego Centrum Solidarności w Gdańsku,
a z czasem stanie się obiektem bardzo poważnych kontrowersji wobec sposobu, w jaki zarządzał jedną z prowincji zakonu dominikanów. Grzegorz Górny skupi się bardziej na pisaniu książek katolickich, a Tomasz Terlikowski za pewien czas skręci w kierunku katolicyzmu otwartego spod znaku „Więzi”. Ale doświadczenia z „Ozonem” będą miały swój wpływ na dalsze losy prawej strony rynku medialnego. Relatywny sukces „Ozonu” pod rządami Górnego i Terlikowskiego skłoni cztery lata później Pawła Lisickiego do rozpoczęcia wydawania tygodnika „Uważam rze”. Ten periodyk wydawany pod patronatem medialnego koncernu Mecom odniósł wówczas ogromny sukces dochodząc do nakładu 133 tysięcy egzemplarzy. Trzeba będzie dopiero specjalnej operacji biznesowo-politycznej ze strony ekipy Donalda Tuska w ramach której biznesmen Grzegorz Hajdarowicz wykupi zarówno dziennik „Rzeczpospolita” jak i tygodnik „Uważam że” z rąk Mecomu i zwolni Pawła Lisickiego wpierw z kierowania „Rzepą” a potem z redagowania tygodnika „Uważam rze”. Doprowadzi to wreszcie do powstania dwóch tygodników, które do dziś dominują po prawej stronie w postaci „Do rzeczy” i „Sieci”. W pewnym sensie można uznać, że tygodnik „Ozon” pełni szacowną rolę dziadka obu tytułów. A za Januszem Palikotem ciągnie się już od lat pretensja lewicy, że to on właśnie wypuścił prawicowego dżina z zamkniętej butelki. Ale to już zupełnie inna historia.

05.04.2025, 10:12
Piotr Semka dla Frondy: Jak to z tygodnikiem „Ozon” było
Dokładnie dwadzieścia lat temu, w kwietniu 2005 roku, wyszedł pierwszy numer tygodnika „Ozon”. Dziś może brzmieć wręcz niewiarygodnie, że przy pomyśle stworzenia tygodnika chrześcijańsko-katolickiego o tej nazwie spotkali się tak różni ludzie, jak Dominikanin Maciej Zięba, Janusz Palikot i biznesmen Roman Kluska.
A duetem mającym kierować pismem zostali dziennikarz Dariusz Rosiak i Szymon Hołownia, dziś lider ruchu „Polska 2050” i marszałek sejmu.
Piotr Semka/fronda.pl
Podobał Ci się artykuł? Wesprzyj Frondę »